Weronika 1
Weronika.
Chciałbym się z wami podzielić moją historią, która wydarzyła się naprawdę, parę lat temu. Oczywiście, wszelkie dane oraz miejsca zostały zmienione.
To moje pierwsze opowiadanie dlatego proszę o wyrozumiałość i komentarze, pomoże mi to w ewentualnych późniejszym pisaniu.
Jak już wspomniałem było to parę lat temu , mieszkałem w małym mieście, studiowałem zaocznie we Wrocławiu, nie chciałem non stop dojeżdżać dlatego wynająłem wraz z kolegą z roku małą stancję. Cóż duży pokój, kuchnia i łazienka. Szczyt marzeń.
Było krucho z pieniędzmi więc podjęcie pracy było sprawą priorytetową jednak trudno było znaleźć coś by móc połączyć studia i pracę tak by nie kolidowały ze sobą a pracodawca nie kręcił nosem. Kolega szybko się zatrudnił w hurtowni warzyw, codziennie znikał od trzeciej rano i wracał w południe, ja z racji, że udało mi się ukończyć kiedyś kurs i zdać licencję ochrony, spróbowałem w pierwszej kolejności czegoś poszukać na tym polu. I tak zostałem kierownikiem zmiany w jednym z centrów handlowych. Grafik mogłem ustalać sam a na nockach miałem ciszę i spokój mogąc oddawać się nauce.
Podczas takiej jednej nocnej zmiany poznałem Weronikę. Była kierownikiem w butiku i pewnego wieczora po zamknięciu sklepu, musiała zostać na rozładowanie nowej kolekcji, została więc po godzinach i rozkładała pudełka z koleżanką. Po zakończonej pracy podeszła do mnie by zamknąć sklep i włączyć alarm. Wstukałem kod i poszliśmy pasażem do jej sklepu sprawdzić czy wszystko gra. Na zewnątrz było pełno pudeł po kolekcji. –Jeszcze tylko wyniosę wszystkie kartony i wolne- powiedziała Weronika, sporo było tego więc zaproponowałem pomoc a i tak musiałem z nią podejść by otworzyć wyjście na zaplecze, gdzie były kontenery na śmieci. Pozbieraliśmy pudła i poszliśmy, gdy pozbyliśmy się pudeł, powiedziała – Bardzo dziękuję za pomoc, jestem tu od nie dawna i chyba jeszcze się nie znamy, jestem Weronika- i wyciągnęła rękę, -mam na imię Andrzej- odpowiedziałem i uścisnąłem jej rękę w tym samym czasie poczułem, jak jej wskazujący palec delikatnie pomasował mnie po wewnętrznej stronie dłoni. – Wiesz co mówią na ten gest?- zapytałem. –Nie, a co?- zapytała z kokieteryjną miną. – Podobno taki gest oznacza, że chciałabyś się ze mną kochać. – Hmm, może i tak jest – i szczerze się uśmiechnęła, po czy zbliżyła się do mnie i oblizała usta. Zwarliśmy się w namiętnym pocałunku, czułem jak nasze języki tańczą, żadne z nas nie chciało tego przerywać. Gdy nagle oprzytomniałem, tu były kamery a mój szef zawsze lubił sprawdzać co ciekawego działo się na nocce – Chodźmy stąd tu są kamery znam lepsze miejsce. Poszliśmy do pokoju monitoringu tam nic nam nie przeszkodzi a gdyby nawet ktoś się dobijał to będzie wiadomo wcześniej. Gdy tylko weszliśmy do pokoju, rzuciliśmy się na siebie, była bardzo ponętna miała ok 160 cm wzrostu, długie włosy rdzawego koloru, sięgające łopatek, upięte w kitkę, ubrana w sweterek z pod którego odznaczał się zarys biustu i spodnie opinające jej piękny tyłeczek. Złapałem ją w pół i posadziłem na wysokim biurku, całując jej usta, szyję ona masowała przez spodnie mego mocno pobudzonego, sterczącego już penisa a ja ściskałem jej jędrne pośladki a d**gą ręką bawiłem się pod sweterkiem jej twardymi piersiami , nie były duże raczej rozmiar A, przez koronkowy stanik dało się wyczuć sterczące sutki, niczym antenki, próbujące przebić się przez delikatną koronkę. Gdy oderwaliśmy się od siebie, zaczęła jak w szale odpinać mój pasek, rozpinać spodnie ja uwolniłem ją od swetra i rozpiąłem stanik, który opadł na biurko. Ona opuściła mi spodnie wraz z bokserkami i chwyciła za mój sprzęt przesuwając ręką od nasady aż po żołądź. Nie mogłem się powstrzymać, położyłem Weronikę na biurku i przywarłem ustami do piersi, obejmując je moimi rękoma, ściskałem i ssałem sutki bawiąc się nimi językiem to znów przygryzałem delikatnie. Weronika wzdychała i kręciła tyłkiem na wszystkie strony, aż część rzeczy z biurka wylądowała na ziemi. Pocałunki po woli schodziły niżej, ona coraz szybciej masowała mego fiuta. Gdy doszedłem do spodni, wsparła się na łokciach by pomóc mi je zdjąć, pospiesznie odpiąłem guziki i szarpnąłem w dół, zeszły zatrzymując się na kostkach. Odchyliłem piękne białe stringi na których widać było mocną już plamę od soków, które wypływały z jej pięknej, różowiutkiej i gładkiej cipki. Zbliżyłem do niej język i przejechałem od dołu do samego guziczka. Weroniką jakby wstrząsnął prąd. Puściła mego kutasa i docisnęła moją głowę do swego krocza. Spijałem jej boski nektar, który obficie mieszał się z moją śliną, uniosłem jej nogi wyżej, wylizując cipkę i piękne słoneczko, które także było wilgotne od wypływających soków z jej cipeczki. Dyszała coraz szybciej, co chwilę wzdychając gdy język wbijał się w jej gorące wnętrze, rozchylając nabrzmiałe płatki, słodkiej brzoskwinki. Leżała tak na biurku wyciągnięta niczym struna, wijąc się w pieszczotach a ja wyciągniętymi rękoma masowałem piersi, podszczypując twarde sutki. Jej oddech przyśpieszył, wiedziałem, że jest blisko orgazmu, rozpocząłem obłędny taniec językiem wokół jej łechtaczki, gdy nagle dostała skurczy. –Taaak, oooh tak, mmm!!!- wydała z siebie okrzyk. Orgazm wybuchł, skuliła się i zacisnęła uda odcinając mnie zupełnie od tlenu lecz nie przeszkadzało mi to, chciałem by to zapamiętała na długo. Chwyciła mnie za włosy i starała się mnie oderwać od swej cipeczki, była wykończona. Dyszała ciężko próbując złapać oddech. –Ale mnie załatwiłeś, nie mam już siły- wysapała w końcu. Uda jej drżały, a ciałem co jakiś czas przeszywał dreszcz. Zerknęła na zegarek pośpiesznie -O cholera już 23.00, zaraz ucieknie mi ostatni autobus do domu- zerwała się nagle. A ja stałem z kutasem w pełnym wzwodzie obok niej, myśląc, że na tym koniec mego rumakowania na dziś. Spostrzegła moją minę, lekko zawiedzioną, że musimy się rozstać. – Nic straconego skarbie- powiedziała Weronika, chwytając mnie za penisa- jeszcze się tobą zajmę następnym razem, jeżeli masz ochotę na kolejne spotkanie, tymczasem pożegnam się z tobą teraz szybciutko- to było śmieszne bo nie mówiła tego patrząc na mnie lecz na mego sterczącego penisa, po czym kucnęła przede mną, ściągnęła skórę maksymalnie i zaczęła go ssać, wsunęła go do końca aż poczułem jej migdałki, wysunęła jednocześnie język i lizała jajka, ściskając je w d**giej dłoni. Byłem w szoku takiego loda jeszcze w życiu nie miałem. Następnie, wyjęła go z ust i zaczęła mocno walić, d**gą ręką masując jaja. Co jakiś czas penis lądował w jej ustach i wysuwał się z nich cały w ślinie. To było wspaniałe. – No dalej spuść się bo cię tak zostawię i lecę na autobus- wysapała Weronika. Nie trzeba mi było dwa razy powtarzać , chwyciłem za jej rude włosy i przyspieszyłem, gwałcąc teraz jej cudowne usta. Czułem już znane mi mrowienie i zbliżający się finał, gdy nagle wystrzeliłem potężną salwą. Pierwszy strzał wylądował głęboko w gardle, aż zaczęła się krztusić, d**gi na twarzy i policzkach, następne poleciały już na jej piękne piersi. – No i jak ja teraz pójdę do autobusu, cała w spermie?- powiedziała lekko zdenerwowana. – Wyglądasz bosko- powiedziałem z szelmowskim uśmiechem i podałem jej dłoń by pomóc wstać. Sięgnąłem do kieszeni po paczkę chusteczek i podałem Weronice, samemu wyciągając jedną dla siebie. Gdy ona wyciągała kolejne, ja w tym czasie wycierałem już jej piersi, ścierając resztki spermy chcąc jeszcze napawać się ich widokiem i dotykiem, muskając przy tym co chwilę twarde sutki. – Podobają ci się?- spytała – Tak, są wspaniałe- odpowiedziałem, nie spuszczając z nich wzroku -Mogły by być większe…- powiedziała zakładając już stanik –Nie są idealne- rzuciłem od razu. –Słuchaj, było super ale muszę już lecieć na autobus- pozbierała swoje rzeczy i podeszła do mnie dając mi gorącego buziaka w policzek, jednocześnie szepnęła do ucha –To co, do następnego razu? –Bardzo chętnie to powtórzę, może następnym razem będzie okazja na dłuższe nasze spotkanie i może w bardziej przytulnym miejscu.– rzekłem odprowadzając ją do wyjścia. – To, pa…- wyszła biegnąc w stronę przystanku. To była wspaniała nocka. Służbę skończyłem jeszcze przed otwarciem sklepu, przyszedłem do domu, wykąpałem się i położyłem do łóżka. Nie mogłem zasnąć, myśląc o tym co się stało, to przecież nie przytrafia się co dzień. Jutro znów na służbę, tym razem dniówkę, ciekawe czy ją spotkam w pracy? Co powiedzieć? Myśli goniły myśli gdy nagle zadzwonił telefon… numer nieznany. Odebrałem, w słuchawce usłyszałem znajomy głos – Cześć, co porabiasz?- To była Weronika.
Jestem ciekaw waszych wrażeń po przeczytaniu tej historii, piszcie, komentujcie. Jeżeli się spodoba opowiem jak dalej potoczyły się losy naszej znajomości. Pozdrawiam.
Chciałbym się z wami podzielić moją historią, która wydarzyła się naprawdę, parę lat temu. Oczywiście, wszelkie dane oraz miejsca zostały zmienione.
To moje pierwsze opowiadanie dlatego proszę o wyrozumiałość i komentarze, pomoże mi to w ewentualnych późniejszym pisaniu.
Jak już wspomniałem było to parę lat temu , mieszkałem w małym mieście, studiowałem zaocznie we Wrocławiu, nie chciałem non stop dojeżdżać dlatego wynająłem wraz z kolegą z roku małą stancję. Cóż duży pokój, kuchnia i łazienka. Szczyt marzeń.
Było krucho z pieniędzmi więc podjęcie pracy było sprawą priorytetową jednak trudno było znaleźć coś by móc połączyć studia i pracę tak by nie kolidowały ze sobą a pracodawca nie kręcił nosem. Kolega szybko się zatrudnił w hurtowni warzyw, codziennie znikał od trzeciej rano i wracał w południe, ja z racji, że udało mi się ukończyć kiedyś kurs i zdać licencję ochrony, spróbowałem w pierwszej kolejności czegoś poszukać na tym polu. I tak zostałem kierownikiem zmiany w jednym z centrów handlowych. Grafik mogłem ustalać sam a na nockach miałem ciszę i spokój mogąc oddawać się nauce.
Podczas takiej jednej nocnej zmiany poznałem Weronikę. Była kierownikiem w butiku i pewnego wieczora po zamknięciu sklepu, musiała zostać na rozładowanie nowej kolekcji, została więc po godzinach i rozkładała pudełka z koleżanką. Po zakończonej pracy podeszła do mnie by zamknąć sklep i włączyć alarm. Wstukałem kod i poszliśmy pasażem do jej sklepu sprawdzić czy wszystko gra. Na zewnątrz było pełno pudeł po kolekcji. –Jeszcze tylko wyniosę wszystkie kartony i wolne- powiedziała Weronika, sporo było tego więc zaproponowałem pomoc a i tak musiałem z nią podejść by otworzyć wyjście na zaplecze, gdzie były kontenery na śmieci. Pozbieraliśmy pudła i poszliśmy, gdy pozbyliśmy się pudeł, powiedziała – Bardzo dziękuję za pomoc, jestem tu od nie dawna i chyba jeszcze się nie znamy, jestem Weronika- i wyciągnęła rękę, -mam na imię Andrzej- odpowiedziałem i uścisnąłem jej rękę w tym samym czasie poczułem, jak jej wskazujący palec delikatnie pomasował mnie po wewnętrznej stronie dłoni. – Wiesz co mówią na ten gest?- zapytałem. –Nie, a co?- zapytała z kokieteryjną miną. – Podobno taki gest oznacza, że chciałabyś się ze mną kochać. – Hmm, może i tak jest – i szczerze się uśmiechnęła, po czy zbliżyła się do mnie i oblizała usta. Zwarliśmy się w namiętnym pocałunku, czułem jak nasze języki tańczą, żadne z nas nie chciało tego przerywać. Gdy nagle oprzytomniałem, tu były kamery a mój szef zawsze lubił sprawdzać co ciekawego działo się na nocce – Chodźmy stąd tu są kamery znam lepsze miejsce. Poszliśmy do pokoju monitoringu tam nic nam nie przeszkodzi a gdyby nawet ktoś się dobijał to będzie wiadomo wcześniej. Gdy tylko weszliśmy do pokoju, rzuciliśmy się na siebie, była bardzo ponętna miała ok 160 cm wzrostu, długie włosy rdzawego koloru, sięgające łopatek, upięte w kitkę, ubrana w sweterek z pod którego odznaczał się zarys biustu i spodnie opinające jej piękny tyłeczek. Złapałem ją w pół i posadziłem na wysokim biurku, całując jej usta, szyję ona masowała przez spodnie mego mocno pobudzonego, sterczącego już penisa a ja ściskałem jej jędrne pośladki a d**gą ręką bawiłem się pod sweterkiem jej twardymi piersiami , nie były duże raczej rozmiar A, przez koronkowy stanik dało się wyczuć sterczące sutki, niczym antenki, próbujące przebić się przez delikatną koronkę. Gdy oderwaliśmy się od siebie, zaczęła jak w szale odpinać mój pasek, rozpinać spodnie ja uwolniłem ją od swetra i rozpiąłem stanik, który opadł na biurko. Ona opuściła mi spodnie wraz z bokserkami i chwyciła za mój sprzęt przesuwając ręką od nasady aż po żołądź. Nie mogłem się powstrzymać, położyłem Weronikę na biurku i przywarłem ustami do piersi, obejmując je moimi rękoma, ściskałem i ssałem sutki bawiąc się nimi językiem to znów przygryzałem delikatnie. Weronika wzdychała i kręciła tyłkiem na wszystkie strony, aż część rzeczy z biurka wylądowała na ziemi. Pocałunki po woli schodziły niżej, ona coraz szybciej masowała mego fiuta. Gdy doszedłem do spodni, wsparła się na łokciach by pomóc mi je zdjąć, pospiesznie odpiąłem guziki i szarpnąłem w dół, zeszły zatrzymując się na kostkach. Odchyliłem piękne białe stringi na których widać było mocną już plamę od soków, które wypływały z jej pięknej, różowiutkiej i gładkiej cipki. Zbliżyłem do niej język i przejechałem od dołu do samego guziczka. Weroniką jakby wstrząsnął prąd. Puściła mego kutasa i docisnęła moją głowę do swego krocza. Spijałem jej boski nektar, który obficie mieszał się z moją śliną, uniosłem jej nogi wyżej, wylizując cipkę i piękne słoneczko, które także było wilgotne od wypływających soków z jej cipeczki. Dyszała coraz szybciej, co chwilę wzdychając gdy język wbijał się w jej gorące wnętrze, rozchylając nabrzmiałe płatki, słodkiej brzoskwinki. Leżała tak na biurku wyciągnięta niczym struna, wijąc się w pieszczotach a ja wyciągniętymi rękoma masowałem piersi, podszczypując twarde sutki. Jej oddech przyśpieszył, wiedziałem, że jest blisko orgazmu, rozpocząłem obłędny taniec językiem wokół jej łechtaczki, gdy nagle dostała skurczy. –Taaak, oooh tak, mmm!!!- wydała z siebie okrzyk. Orgazm wybuchł, skuliła się i zacisnęła uda odcinając mnie zupełnie od tlenu lecz nie przeszkadzało mi to, chciałem by to zapamiętała na długo. Chwyciła mnie za włosy i starała się mnie oderwać od swej cipeczki, była wykończona. Dyszała ciężko próbując złapać oddech. –Ale mnie załatwiłeś, nie mam już siły- wysapała w końcu. Uda jej drżały, a ciałem co jakiś czas przeszywał dreszcz. Zerknęła na zegarek pośpiesznie -O cholera już 23.00, zaraz ucieknie mi ostatni autobus do domu- zerwała się nagle. A ja stałem z kutasem w pełnym wzwodzie obok niej, myśląc, że na tym koniec mego rumakowania na dziś. Spostrzegła moją minę, lekko zawiedzioną, że musimy się rozstać. – Nic straconego skarbie- powiedziała Weronika, chwytając mnie za penisa- jeszcze się tobą zajmę następnym razem, jeżeli masz ochotę na kolejne spotkanie, tymczasem pożegnam się z tobą teraz szybciutko- to było śmieszne bo nie mówiła tego patrząc na mnie lecz na mego sterczącego penisa, po czym kucnęła przede mną, ściągnęła skórę maksymalnie i zaczęła go ssać, wsunęła go do końca aż poczułem jej migdałki, wysunęła jednocześnie język i lizała jajka, ściskając je w d**giej dłoni. Byłem w szoku takiego loda jeszcze w życiu nie miałem. Następnie, wyjęła go z ust i zaczęła mocno walić, d**gą ręką masując jaja. Co jakiś czas penis lądował w jej ustach i wysuwał się z nich cały w ślinie. To było wspaniałe. – No dalej spuść się bo cię tak zostawię i lecę na autobus- wysapała Weronika. Nie trzeba mi było dwa razy powtarzać , chwyciłem za jej rude włosy i przyspieszyłem, gwałcąc teraz jej cudowne usta. Czułem już znane mi mrowienie i zbliżający się finał, gdy nagle wystrzeliłem potężną salwą. Pierwszy strzał wylądował głęboko w gardle, aż zaczęła się krztusić, d**gi na twarzy i policzkach, następne poleciały już na jej piękne piersi. – No i jak ja teraz pójdę do autobusu, cała w spermie?- powiedziała lekko zdenerwowana. – Wyglądasz bosko- powiedziałem z szelmowskim uśmiechem i podałem jej dłoń by pomóc wstać. Sięgnąłem do kieszeni po paczkę chusteczek i podałem Weronice, samemu wyciągając jedną dla siebie. Gdy ona wyciągała kolejne, ja w tym czasie wycierałem już jej piersi, ścierając resztki spermy chcąc jeszcze napawać się ich widokiem i dotykiem, muskając przy tym co chwilę twarde sutki. – Podobają ci się?- spytała – Tak, są wspaniałe- odpowiedziałem, nie spuszczając z nich wzroku -Mogły by być większe…- powiedziała zakładając już stanik –Nie są idealne- rzuciłem od razu. –Słuchaj, było super ale muszę już lecieć na autobus- pozbierała swoje rzeczy i podeszła do mnie dając mi gorącego buziaka w policzek, jednocześnie szepnęła do ucha –To co, do następnego razu? –Bardzo chętnie to powtórzę, może następnym razem będzie okazja na dłuższe nasze spotkanie i może w bardziej przytulnym miejscu.– rzekłem odprowadzając ją do wyjścia. – To, pa…- wyszła biegnąc w stronę przystanku. To była wspaniała nocka. Służbę skończyłem jeszcze przed otwarciem sklepu, przyszedłem do domu, wykąpałem się i położyłem do łóżka. Nie mogłem zasnąć, myśląc o tym co się stało, to przecież nie przytrafia się co dzień. Jutro znów na służbę, tym razem dniówkę, ciekawe czy ją spotkam w pracy? Co powiedzieć? Myśli goniły myśli gdy nagle zadzwonił telefon… numer nieznany. Odebrałem, w słuchawce usłyszałem znajomy głos – Cześć, co porabiasz?- To była Weronika.
Jestem ciekaw waszych wrażeń po przeczytaniu tej historii, piszcie, komentujcie. Jeżeli się spodoba opowiem jak dalej potoczyły się losy naszej znajomości. Pozdrawiam.
4 years ago